Stojąc na przystanku i czekając na autobus nocny można umrzeć z nudów. Dlatego człowiekowi przychodzi tysiąc głupich rzeczy do głowy. I tak dziś padło na temat śniegu, spodni i kobiet.
Czy zauważyliście, że bez różnicy na to jakie facet nosi buty, zawsze ma on suche nogawki swoich spodni (jeans).
Zaś kobieta, czy to halówki, czy to obcas… zawsze jej spodnie nabierają hektolitry wody przy końcach
I to nie chodzi o długość czy coś. No nie mam pojęcia.
Żeby nie było… druga ciekawa rozkmina to to, że kobieta i tak zawsze ma czystsze buty niż facet
Ciekawe spostrzeżenie, muszę to kiedyś sprawdzić hehe
Ja też miewam mokre dolne czesci nogawek…. xD
Ja nosze czarne jeansy i tego po prostu nie widac
Raz szedlem za taka klientka — mokro, deszcze pada, a ona w bialych spodniach siegajacych spodu podeszfy. No i jej chlapnalem nie co. Odwrocila sie i sie drze ze jej spodnie pobrudzilem. Powiedzialem tylko Sorry i poszedlem dalej. A mialem jej powiedziec, Zdejmij to ci je upiore :>
PlushaQ: jesteś babą ;P
coś w tym jest, ale w moim wypadku to pewnie dlatego że w 9 przypadkach na 10 jeansy noszę podwinięte ponad glany i ciężko by mi było znaleźć aż tak głęboką kałużę czy śnieg by je pomoczyć
ale rozwalają mnie dziewczyny które podwiną spodnie na tyle tylko by były równo z podeszwą…
Vee, bujaj się….
Em, jakby sie nie zgodze z Twoimi rozkminami, a co do butow to nigdy ale to przenigdy
No! A myślałem, że tylko ja jestem aż tak pokręcony żeby rozmyślać o takich rzeczach
Miało wiedzieć, że nie jestem sam
(btw. Facet potrafi zamoczyć nogawki ale max pare centymetrów, a kobiety mają mokre po kolana!)